Podeszłam do tego sceptycznie, ale miło mnie zaskoczyło. Bardzo porządnie zrobiony cover. Brzmienie dobre (keyboard coś nie bardzo tam swoje miejsce mógł znaleźć - o ile w czasie wokali było ok, o tyle w momencie samej muzyki powinien być bardziej słyszalny, bo tak to się robi pusto i sucho strasznie w utworze)., wokalistka także zaskakująco dobra - odmienną barwę głosu udało jej się fajnie zamaskować. Własna interpretacja jest bez przesady, ale jednak coś tam od siebie dodaliście.
Widzę też, że bardzo mi bliskie inspiracje muzyczne zespołu (folk metal ) - niestety, coś mi się odtwarzacz na myspace nie chciał za Chiny otworzyć. Macie coś tam więcej oprócz tego coveru?
No właśnie - to Evanescence tak trochę z dupy przy tych licznych Svartsotach, Korpiklaanich i innych Ktoś mi to wytłumaczy czy tu nie ma nic do tłumaczenia, bo po prostu tak jest i tak się lubi, hm?
_________________ "Zło jest wynikiem opętania duszy przez namiętność" - William Szekspir
Dołączył: 27 Paź 2007 Posty: 3372 Skąd: Wielkie Miasto
Wysłany: Sro Sty 13, 2010 22:53
Grzeslav, pozwolisz, że się krótko włączę? Mam nadzieję Że pozwolisz i że bedzie krótko Z tym ostatnim, to już wątpię. Wiesz, robię to, bo tu dziewczyny strasznie nieśmiałe – długo je trzeba namawiać do rozmów, hehe. A facetów, jak na lekarstwo. Oprócz Admina i Bata, może jeszcze Daerona? – notabene super-Kolesi – trudno tu z menami. Nie narzekam, ale praktycznie sam robię za brata i ojca i syna za dziadka chyba jeszcze nie
To^ było raczej do dam. A Tobie powiem – duży szacun, Stary, za zaangażowanie, niezły poziom muzyczny, no i chyba niepokój twórczy. Ja tam jestem zwykłym amatorem - zjadaczem muzyki, za to niezmiernie pożądliwym. I wg mnie, to, co tu przedstawiasz należy pochwalić i koniecznie promować, by miało szansę się doskonalić. Wiesz, zakochanych fanów Ev trudno przekonać do innej interpretacji muzyki ich idola. Ja jednak sądzę, że Vecordia proponuje udaną i ciekawą wersję. Także inne Wasze kawałki miło mi się słucha.
Grzeslav, bardzo dobrze robisz, że wchodzisz na fora i lansujesz Waszą twórczość. Może za niedługo wielu z nas stanie się Waszymi fanami ? Ja osobiście bardzo chętnie, wręcz tęsknie, rozglądam się po polskich pejzażach muzycznych. Cholernie fajnie by było doczekać się większej ilości polskich, naprawdę zajebistych zespołów – mówiąc grzecznie: z klasą światową. Szczerze życzę powodzenia!
Vecordia, ujęłaś mnie usilną dążnością do rozpiętości instrumentalnej. Ale tu chyba nie ma dziewczyn smyczkowych. Raczej gitarowe i klawiszowe Ale jak ktoś ma jakieś pomysły – piszcie. No i dorzuć, Grzeslav, parę zdań więcej o Vecordii (zwłaszcza o planach). Jaką muzykę chcecie grać dalej, czy macie coś, co można by nazwać przekazem i w ogóle? Może ktoś tu się skusi i więcej zagadnie. Udanego występu 15 stycznia! I pozdrów Waszą Magdę. Ma przyjemny głos
PS. O sorry! Jednak pojawiła się w międzyczasie Annabel i cieszę niezmiernie się! Lepiej ją weź mocniej pod uwagę, niż mnie, bo to naprawdę temperamentna Muzyczna Kobieta Ale com chwilę wcześniej napisał, tom napisał i nie będę się wycofywał. Hej!
Po pierwsze z zasady gramy dość progresywny folkmetal. Zwykliśmy określać się jako "nowy powiew folkmetalu", które to hasło, okazuje się, zapieprzyło nam Eluveitie (swoją drogą zajebisty zespół, który w pełni zasługuje na to miano). Niemniej demo przedstawione na myspace, wzbogacone o niedawno nagraną akustyczną wersję jednego naszego kawałka jest mało reprezentatywne, pochodzi bowiem z czasów, gdy po prostu nie mieliśmy wielu stricte folkowych numerów. Przez to demo często określamy się też jako folk/gothic, ale to zmieni się wraz z płytą.
Nasza debiutancka płyta jest już w końcowej fazie obróbki i niedługo (ale nie wiem kiedy) wypuścimy promo i poszukamy wytwórni. Będzie na niej wszystko, od ballady po grindcore (z ironami, metallica, korpiklaani i cudawiankami po drodze), ale nie jest to typowe ksero:)
Dlaczego Evce na cover pośród tych korpiklaanów i svartsotów? Kapela jest zlepkiem ludzi którzy mieli już spore doświadczenie w innych zespołach, a każdy w innych klimatach. Cover mieliśmy w planach od dawna, ale tak się złożyło, że jako ludzie z pewnym stażem muzycznym nie chcieliśmy zaczynać jako cover band, tylko od razu od własnych kompozycji. Miało być coś z Gigi di Agostino w wersji necro-pagan-grincore-vomital-folkmetal, ale akurat nagrywaliśmy płytę i nie było czasu bawić się w aranże, natomiast potrzebowaliśmy czegoś na koncerty. Ten utwór jest dość prosty, spokojnie bez przygotowania mogliśmy go grać od razu. Jako że perkusista, basista i ja lubimy mocne klimaty podrasowaliśmy kwestię "dopierdolu" no i już. Jak się jeszcze okazało że możemy go zarejestrować za free u mojego znajomego to nie było już sensu czekać i wypuściliśmy go do ludzi. Przez tydzień 700 odsłuchań to całkiem nieźle;)
Na ms jest w sumie 5 numerów Annabel, jak będziesz miała nadal problemy to wyślę Ci na maila mp3. Aha! sucho miało być, chcieliśmy robić z tego stonera, ale w końcu trochę nam przeszło.
Zwykliśmy określać się jako "nowy powiew folkmetalu", które to hasło, okazuje się, zapieprzyło nam Eluveitie
Nie tylko Z tego co się orientuję tego określenia także używa w Polsce Percival Schuttenbach - swoją drogą fajny zespół, ale chyba mi jeszcze zejdzie zanim zdobędę w końcu ich jakąś płytę xD
Grzeslav napisał/a:
Będzie na niej wszystko, od ballady po grindcore
"Grindcore" - bójcie się Boga!
Grzeslav napisał/a:
Przez tydzień 700 odsłuchań to całkiem nieźle;)
Przede wszystkim to Evanescence to sławny zespół - co prawda ta piosenka mniej sławna, ale uwagę przyciąga. Jakbyście nagrali Bring Me To Life, to byście pewnie mieli dwa razy tyle odsłuchań Chociaż jeśli chodzi o Evanescence i ciężkie klimaty to w sumie tylko utwór "Lies" - można przy nim nieco z blackiem pokombinować xD
Grzeslav napisał/a:
Na ms jest w sumie 5 numerów Annabel, jak będziesz miała nadal problemy to wyślę Ci na maila mp3
Nie trzeba. Już działa ^^
Przesłuchałam i w sumie znowu jestem usatysfakcjonowana. Po jednym odsłuchu trudno jakoś wypowiedzieć zdecydowaną opinię - tym bardziej, jeśli ta nowa płyta ma być troszkę inna. Tak czy siak, samo uznanie należy się za pomysł za taką muzykę, bo przyznajmy sobie szczerze, że trudno dziś w Polsce o obiecujące folkowe zespoły (przynajmniej ja jakoś niewielu się doszukałam) - większość to granie łączone z pagan czy black, co oczywiście źle nie wychodzi, ale potrzebny jest czasem ten typowy folkowy kopniak.
To, co na myspace mi się spodobało - słychać, że zrobione porządnie, przemyślana kompozycja, na instrumentach byle kto, pierwszy lepszy z ulicy nie gra - więc technicznie także ok. Równiez warstwa liryczna zasługuje na uwagę - to ona dodaje słowiańskiego pierwiastka, bo tego w melodiach raczej nie dostrzegłam. Dominował tam skoczny, fiński akcent, taki troszkę średniowieczny klimacik się ujawnił - i nie wiem... Tak po jednyn odsłuchu to trudno mi w ogóle powiedzieć czy to jakieś specyficzne, narodowe melodie, czy po prostu folk.
Aż was dodam do znajomych na myspace xD
A jeśli chodzi o bardziej profesjonalną opinię (bo umówmy się, że wybitną specjalistką muzyczną nie jestem), to mogę na pw polecić odpowiednie forum
Grzeslav napisał/a:
sucho miało być, chcieliśmy robić z tego stonera, ale w końcu trochę nam przeszło.
Nie jestem jakoś sobie w stanie wyobrazić tego utworu w stonerowym zagraniu. To się da w ogóle?
_________________ "Zło jest wynikiem opętania duszy przez namiętność" - William Szekspir
Właśnie wróciłem do dom po koncercie, więcej napiszę jutro, ale co do stonera to tak! Mieliśmy taką koncepcję i to szło, że jejujeju i pomiłuj pambu!
@grindcore - na dzisiejszym koncercie ludzie rozpędzili się dopiero jak zagraliśmy na bis tenże motywik wyrwany z całego numeru, tuż po zapowiedzeniu go jako ballada o miłości platonicznej.
No, idę kimać - jutro więcej
Dołączył: 27 Paź 2007 Posty: 3372 Skąd: Wielkie Miasto
Wysłany: Sro Sty 20, 2010 03:10
Grzeslav, jak tam odespałeś już ostatnie koncertowe nocki, hehe? Po pierwszym występie zdaje się, że byłeś zadowolony, a jak było w Piasecznie? Może mógłbyś podzielić się swoimi wrażeniami? Myślę, że będzie to interesujące dla całego forum, mimo powściągliwości w pisaniu wielu kochających tutaj muzykę w ogóle.
Ponieważ niniejsze rozmowy o Vecordii (i jej coverze) już ładnie się rozwijają, spróbuję wetknąć znów swoje trzy grosze, kij w mrowisko, zachować się niekonwencjonalnie… czy jak kto woli… Może rozpłomienią się jeszcze bardziej? Sądzę, że z obopólną korzyścią: Wam z pewnością zależy, by Vecordia stała się jak najbardziej znana, a dla nas szalenie ciekawe jest pogadać o muzyce, o procesie jej tworzenia, o odczuciach tych (z tymi), którzy są jej autorami. Właściwie chyba dotąd nie mieliśmy okazji tu na forum spotkać się z kimś, kro gra w zespole na koncertach, nagrywa własną płytę i myśli o dłuższej perspektywie muzycznej w praktyce. I to w tak frapującym gatunku!
Zanim jeszcze jacyś ludzie tu się pojawią, zahaczę o parę rzeczy w nawiązaniu do tego, co już powiedziano:
Grzeslav napisał/a:
Na ms jest w sumie 5 numerów
Mówisz o 5-ciu numerach na ms, ale chyba macie więcej, przypuszczam, w dorobku? Gracie na koncertach jeszcze jakieś inne kawałki? Także te, które mają wejść na nową płytę? Ile macie całkiem własnych kompozycji?
Annabel napisał/a:
miło mnie zaskoczyło. Bardzo porządnie zrobiony cover. Brzmienie dobre
Carmen napisał/a:
Cover Ev-ce jak najbardziej udany, moim zdaniem.
Już mówiłem i znów przytaknę Koleżankom: też mi się świetnie słucha Evanów we wcieleniu Vecordii. Cover nie jest na siłę naśladowczy, a jednak nie niszczy ducha pierwowzoru, dodając mu osobisty smaczek ekspresji, choćby w postaci owego – jak to nazwałeś – klimatycznego dopierdolu, hehe. Też to lubię!
Annabel napisał/a:
Grzeslav napisał/a:
sucho miało być, chcieliśmy robić z tego stonera, ale w końcu trochę nam przeszło.
Annabel napisał/a:
Nie jestem jakoś sobie w stanie wyobrazić tego utworu w stonerowym zagraniu. To się da w ogóle?
Annabel napisał/a:
Grzeslav napisał/a:
ale co do stonera to tak! Mieliśmy taką koncepcję i to szło, że jejujeju i pomiłuj pambu!
Annabel napisał/a:
No to szkoda, że w końcu nie weszła w ostatczną wersję tego coveru, bo chętnie bym usłyszała jak to wypada
Za bardzo się nie znam, ale jeśli stoner oznaczałby powolną psychodelkę na basach plus melodyjnych odjazdówach, to jestem jak najbardziej ‘za’ i trochę se to nawet wyobrażam. Jednak chętnie z Annabel posłuchałbym konkretnej kompozycji w realu, hehe – tego Waszego ‘pamiłuj pambu’! Juhuu! Można liczyć na coś takiego, jeśli nie przy tym, to przy czymś innym?
Wow! Powaga!? Jak to i skąd wiesz, że Evce + Amy słyszeli wersję Vecordii?
Możesz coś o tym dopowiedzieć?
Annabel napisał/a:
Grzeslav napisał/a:
Będzie na niej wszystko, od ballady po grindcore
Annabel napisał/a:
"Grindcore" - bójcie się Boga!
A ‘grindcore’ – to znaczy prędko, ostro, prosto i z darciem? (Czy Wasza wokalistka Magda growluje?) Jeśli nadążam, to jestem zafascynowany! Czy aby jednak nie za duży misz-masz, znaczy rozpiętość gatunkowo-klimatyczna? Poradzicie? I czy przez to nie zamaże się trochę Wasza osobowość muzyczna? No, ale kto wie, może być też super-odlotowo.
Acha, nie bardzo łapię odnośnie tej tworzącej się płyty Vecordii. Z jednej strony mówisz, że mają być na niej same samodzielne kompozycje, a z drugiej wymieniasz jakichś ‘ojców chrzestnych’. Nie powiem – smakowitych, ale czy chodzi tu o wzorce, czy jednak covery?
Annabel napisał/a:
Dominował tam skoczny, fiński akcent, taki troszkę średniowieczny klimacik się ujawnił - i nie wiem... Tak po jednyn odsłuchu to trudno mi w ogóle powiedzieć czy to jakieś specyficzne, narodowe melodie, czy po prostu folk.
Ano właśnie, mnie to też szalenie intryguje we wszelkich folk-metalach. Wiemy, że zagraniczne kapele sięgają do starożytnych, wręcz pogańskich korzeni, niekoniecznie swoich, np. Eluveitie do źródeł celtyckich, gdy chodzi o muzę, ale z tekstami w starym języku galijskim. Skandynawowie delektują się dziczyzną Wikingów itd.itp. Czy zamierzacie sięgać też do jakichś początków? I też zapytam za Annabel – do jakich? Skandynawskich, zachodnich, tych najstarszych? Czy pokusicie się może o materiał słowiański? To młodsza kultura, ale pewnie też byłoby z czego zaczerpnąć. Ciekawi mnie też czasem, czy i z jakim skutkiem dałoby się folklor (w tym polski) przetworzyć na metal.
Grzeslav napisał/a:
z zasady gramy dość progresywny folkmetal. Zwykliśmy określać się jako "nowy powiew folkmetalu", które to hasło, okazuje się, zapieprzyło nam Eluveitie (swoją drogą zajebisty zespół, który w pełni zasługuje na to miano).
Och, i jeszcze pytanko! Mówicie, o ‘nowym powiewie folkmetalu’. Rozumiem, że jakoś wyraźnie odnosicie się do dotychczasowego i go chcecie ‘przewietrzyć’. Na czym to ma polegać? W czym należy dopatrywać się innowacji? No wiesz, jak rozumiecie to określenie?
Epilog.
Sorry, Stary, że tak dużo, ale widzę, że Ci zależy na rozmowie i odpowiadasz też chętnie. Jeśli masz ochotę, to byłbym rad, gdybyś się do tego jakoś ustosunkował, ale liczę tu na szerszy panel wypowiedzi. Niekoniecznie taki ‘toczka w toczkę’ pytanie-odpowiedź. Po prostu, jak kto woli. Myślę, że to zajebiście fajny temat, z którego wynikają kolejne ciekawe aspekty.
A mamy tu na forum – nie licząc już niesamowitej Annabel – wiele rozumiejących, grających i wrażliwych Talentów muzycznych, jak choćby JassieX, yes, yes! także Katherinę – do tego bajecznie, wręcz ach! opowiadającą o muzie… szaloną w fińskości folk-metalicę Amy Haber, wow, wow! czy piekielnie zakochaną w oryginalnościach dźwiękowych – Woźną Piekieł, dżesiis! która zresztą pierwsza odkryła (lub przypomniała) nam Eluveitie. I wiele innych. Już ostrzę sobie smaczek na pyszne kęski wokół covera Ev i nie tylko. No i na dokształcenie, hehe. Na to nigdy chyba nie za późno, nie? nawet około trzydziestki, jasna dżuma
Wiek: 18 Dołączyła: 11 Mar 2008 Posty: 221 Skąd: Toruń
Wysłany: Sro Sty 20, 2010 11:16
Ooo, widzę, że do mnie do miacha przyjeżdżacie 30 przyjdę na Wasz koncert o ile kasy nie zbraknie do tego czasu . Całkiem w porządku ta Wasza muzyka, mimo, że kompletnie nie rozumiem tych wszystkich nazw i stylów jakie tam mieszacie, to podoba mi się. Poza tym okazja żeby Bunkier odwiedzić, nie byłam tam już... dawno XD
Jak widzę tym razem elaborat mnie nie ominie:)
Będę odpowiadał zupełnie nie po kolei Twoich pytań, emman, bo tak.
Płyta to 9 całkowicie autorskich kawałków. W repertuarze mamy koło 13 numerów + 2 nowe aktualnie ćwiczone i dopracowywane. Są to absolutnie nasze wypociny, które powstawały przez około pół roku. Docieraliśmy się na nich jako kapela, bo jak pisałem wszyscyśmy wiedzieli już o co chodzi w graniu. Ogólnie rzecz ujmując to jest to metal z elementami folku. Folk jest tu główną domieszką i jakby tą wisienką na wierzchu tortu. Niemniej cała muzyka czerpie z szerokiego spectrum ojców chrzestnych metalu i nie tylko. Od Ironów po Dead Infection (co to jest grindcore? - polecam szczególnie od 1:13, to mój idol, zajebista muza, zajebisty typ a to wszystko wykonano w Białymstoku ). W naszym wypadku mówienie o nowym powiewie oznacza w zasadzie że nie chcemy grać tak jak klasycy gatunku, nie wiem Korpiklaani, Fintroll, Turisas, Mithotyn, Eluveitie, ale chcemy stworzyć coś co będzie od razu rozpoznawalne. Żeby po usłyszeniu tego ktoś powiedział - to pewnie Vecordia.
Nie chcę też powiedzieć, że chcemy grać melodie celtyckie, skandynawskie, orientalne czy typowo słowaińskie i nie chcę też powiedzieć, że nasze teksty są taki czy inne. Są takie jakie na się podobają (i muzyka i treść).
Koncert w Piasecznie tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że jeśli nie grasz w black sabbath, czy slayerze, to lepiej grać w mniejszych miejscowościach, gdzie koncert jest wydarzeniem kulturalnym a nie spędem fan(atyk)ów czy spotkaniem znajomych. Było naprawdę mocno. Ale może trochę miał na to wpływ fakt, że sam jestem z Piaseczna i to, że większość osób mnie tam zna chociaż z widzenia, bo jestem stałym bywalcem Ośrodka kultury. Na vecordia.pl są foty - można popatrzeć.
Wow! Powaga!? Jak to i skąd wiesz, że Evce + Amy słyszeli wersję Vecordii?
Otóż stąd, że pisał do nas jeden koleżka, który był w trasie koncertowej z Amy i bandą i przyobiecał się puścić nasz cover perkusiście Evce. Następnie dostaliśmy info że owszem dostali go, ale nic więcej nie wiem.
Co zaś do dopierdolu na koncertach to regularnie uprawiamy jakieś ekscesy muzyczne celem poruszenia trzewiami słuchaczy. W standardzie mamy do tego celu 2 kawałki : Assum Silvaticum (czyli leśny kebab) kttóry jest nieco ponad dwuminutowym instrumentalnym napierdolem w stylu korpiklaani+vader i Goniec, który co prawda przez większą część trwania jest wkręcającym, wręcz płynącym gdzieś tam numerem mało folkującym, ale ma w środku jeszcze bardziej uspokająjącą wstawkę z przyjemną melodią po której następuje zmiana tempa i tonacji - dzieje się patologia, chyba nasz najmocniejszy fragment.
Magda nie growluje, od tego jestem ja.
W Thoruniu gramy tanio, bo po 10zł, ale to nie my ten koncert organizujemy. Zapraszam, bo gra tam jeszcze kapela Lilith, z którą znamy się i lubimy, a która w zasadzie swojego czasu była legendą polskiego gotyku. W ogóle to impreza dla mhroków podobno, ale mnie w sumie to wszystko jedno. Jesteśmy w fazie zwiedzania Polski z koncertami więc chętnie nawiedzę.
Nie podoba mi się;) Nic nowego, takiego odśpiewanie tej piosenki, identycznie bez emocji... Cover to ma być cover, trzeba w niego wkładać serce ale nie odwzorowywać bo to nie jest żaden problem;) i wokal mi się w ogóle nie podoba - przepraszam, ale takich to jest na pęczki liczy się oryginalność:D Tyle z mojej strony:)
_________________ "Zatrzymujesz odpowiedzi głeboko w granicach swego umysłu
Świadomie zapomniałeś o tym
Tak właśnie umysł ludzki pracuje....
moim zdaniem zagraliśmy ten numer tak jak powinien zostać nagrany. Wokal ma mnóstwo indywidualnych cech, a takich coverów w sumie nie widziałem za dużo;) Ale to wszystko jest kwestią gustu.
Podpisuję się pod wypowiedzią Evanescenka.
Od siebie dodam, że szczególnie 'trącają' mi te dzwoneczki.
Co do wokalu to konkretnie brzmi gdzieś około 1:30, jak jest ujęcie na wokalistkę od dołu. Wtedy stara się śpiewać trochę mocniej, ale i tak chyba - bez urazy - możliwości wokalne średnio jej na to pozwalają... Co widać też tak około 2:15 - "... when you're sobeeer ... " - nie idzie jej wyciąganie. Jak to jest nagrane, że wokalistka w tamtym momencie przestaje śpiewać, łapie oddech, a słychać i tak śpiew?
Śmiesznie wygląda to Wasze machanie włosami w Metal Cave do takiej piosenki.
http://www.youtube.com/watch?v=c_UBcKuNgeI
Przesłuchałam jeszcze to. Klawisze 'trącają' mi w taki sam sposób jak dzwoneczki w coverze Ev-ce. Nie wiem, może to kwestia gustu, ale utwór przez to folk-metalowy bardziej się być nie wydaje. Ogólnie utwór dobry, tylko to solówa na końcu, łeee, wszystko psuje. Nie wiem, dochodzę do wniosku, że w tym Waszym zespole każdy ma inną koncepcję na kierunek rozwoju, dlatego taki misz-masz Wam wychodzi. Za to wokal o wieeeele lepszy, bardzo in plus. Może po prostu lepiej jej się śpiewa po polsku?
_________________ Obserwujemy ciekawe zjawisko: bełkot jako środek porozumiewawczy między ludźmi.
/ Stanisław Jerzy Lec /
ogólnie, to Magda się hamowała na nagraniu, żeby nie rozpieprzyć mikrofonu to nie jest tak ze tego nie wyciąga;) specjalnie obniżyliśmy skalę żeby pasowało do jej barwy głosu.
A nagranie ze studia wyglądało tak, że nagrywaliśmy "sztuczne ujęcia" czyli taka mała ściema, dlatego widać jak Magda przestaje śpiewać podczas gdy przy nagraniu faktycznie wyciąga. Zapraszam na koncert celem sprawdzenia rzeczywistości.
A poza tym, to był w zasadzie home recording w mniej niż półprofesjonalnym studio.
Co do tego misz-maszu to pierwsze nasze kawałki faktycznie czasem są nieco poszarpane, ale wrócimy do tematu powiedzmy w połowie marca, jak będą miksy płyty;)
no szkoda, że akurat tego kawałka na koncercie w BN nie zagraliście...
Chciałbym potwierdzić, że do głosu Magdy nie można się przyczepić. Na żywo prezentuje się naprawdę świetnie. Gorzej z zespołem jako całością...
no właśnie nie wiem do końca jak to określić... wypadliście mało profesjonalnie
bo co za zespół wchodzi na scenę bez testowania instrumentów na których będzie dawał koncert? wlatujecie zaczynacie grać po czym w połowie piosenki przerywacie stwierdzając, że coś jest nie tak i zaczynacie robić to co powinniście przed rozpoczęciem grania. Zespół po Was rozkładał się prawie 30 min, muzycy testowali/stroili instrumenty, odsłuchy, muzyczny/techniczny chyba 7-8 razy biegał i sprawdzał ustawienia. Jak zaczęli grać, można było od razu usłyszeć, że poprzednie zespoły w porównaniu z tym brzmieniem to amatorka. Wiadomo, że to Lilith to zespół z dużym stażem, ale czy to naprawdę może usprawiedliwiać taką przepaść? Ciężko stwierdzić... Sporo brzmienia straciliście z pewnością przez puszczaną z laptopa perkusję , która naprawdę kiepsko imitowała taką prawdziwą. Skrzypiec też nie słyszałem, a Waszych nagraniach się pojawiają.
http://www.vecordia.pl/in...17&photo_id=265
Oglądając to na żywo przypomniały mi się stare czasy...
Co on robił podczas koncertu przy Twojej gitarze? I jeszcze jakoś pod koniec przy gitarze Lipy? Bałem się, że jeszcze do Magdy podleci
Poza tym wydaliście się trochę podzieleni, zarówno podczas koncertu jak i po...
co do tej perki to kajam się, ale przyznam, że o godzinie 16.30 jak ustawialiśmy nasze brzmienie było bardziej niż w porządku, tym więcej dziwne, że akustyk nie zapisał naszych ustawień.... główny problem był taki, że myśmy w ogóle nie słyszeli się na wzajem, w przeciwieństwie do próby
perkusistę oczywiście w składzie mamy, ale tym razem wyjątkowo nie dał rady.
Lilith ustawiało się 30min, bo nie dali rady wpaść wczesnej i zrobić sound checku.
skrzypiec niestety w składzie obecnie nie ma, również żałuję. a co do tych klawiszy i grania w 2 na jednym instrumencie, czy Ci się to podoba czy nie to naszym zdaniem jest dobrym bajerem i ludziom się podoba.
Ale dzięki za uwagi.
Przyznam bez bicia, że kiepsko się odnaleźliśmy w tym klubie, tym więcej że to nasz debiut z automatem był. Oby pierwszy i ostatni.
Planujemy na czerwiec mały fest w Poznaniu lub pod z Lilith, Artrosis i czymś tam jeszcze, więc będzie okazja żeby pogadać na żywo, jeśli będziesz chciał wpaść i pooglądać takich amatorów jak my;)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach