szłam z nastawieniem na nic wielkiego i dzięki temu zostałam zaskoczona
sympatyczna historyjka , fajnie się to oglądało
nie usnęłam
troszkę się poplątali w zeznaniach rezyser ze scenarzysta chcieli zbyt ambitnie ale 7/10 spokojnie
Robin Hood
tutaj troszkę się zawiodłam .... za mało Robina w Robinie ... pachniało Gladiatorem ....
ale przynajmniej nie było rajtuzów .... i piórka w czapce
Samotny mężczyzna też dobry film z wcinkami retrospekcji , może być, kilka wątków wokol glownego bohatera, sympatycznie zagrane
mozna się zawiesić i podumac
fajna muzyka ,musze osta sciagnac
_________________ And if you hear me talking on the wind...
You've got to understand
We must remain
Perfect Strangers
jeśli chodzi o Robin Hood'a, to szłam z nastawieniem, że to będzie odgrzewana historia, w dodatku przypominająca Gladiatora. film z Costnerem mi się bardzo podobał, podobnie jak kilka seriali o tej tematyce, a w końcu ile razy można to samo kręcić. a tu proszę, mile się rozczarowałam.
po pierwsze- film jest zupełnie inny, nie ma nic wspólnego z tym, co widziałam do tej pory i choć na początku nie mogłam pozbyć się wrażenia, że poszłam nie na tą bajkę, to ostatecznie mnie do siebie przekonał. to jakby historia tego, jak Robin stał się Robinem, czyli banitą z Sherwood, taki prequel. I właściwie dopiero na samym końcu odetchnęłam z uśmiechem- no to już znam Takie ujęcie powoduje mniej więcej tyle, że wszyscy są zaskoczeni i nikt nie porównuje filmu z poprzednimi wersjami, co wychodzi na korzyść opowieści.
muzyka genialna, idealnie dopasowana do klimatu.
aktorzy... hm, nie byłam przekonana co do Crowe'a, ale muszę przyznać, że mi aż tak bardzo nie przeszkadzał. może dlatego, że to był Robin w nieco innym wydaniu. taki surowy i hmm.. no dojrzały po prostu, człowiek po przejściach, że tak powiem. w ostatecznym rachunku nie było źle. Russell Crowe stworzył postać honorową, dowcipną i charyzmatyczną. A Lady Marion świetna, uwielbiam Cate Blanchett. Jej bohaterka ma charakter, jest silną, zdecydowaną kobietą. W duecie z Robinem tworzą dobraną parę.
Generalnie film mi się podobał, wizualnie bardzo efektowny, nakręcony z rozmachem, może nieco zbyt pompatyczny w niektórych momentach, ale zapewne o to chodziło. Nie żałuję, że dałam się na niego wyciągnąć i polecam.
_________________ The Hatter put his hands on his hips; his gaze was accusing. "You're not the same as you were before," he said. You were much more... muchier... you've lost your muchness," he finished, nodding as if that m ade perfect sense. :]
Dołączył: 27 Paź 2007 Posty: 3372 Skąd: Wielkie Miasto
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 00:23
Oglądam na Polsacie ponoć bardzo kontrowersyjny film ‘Oczy szeroko zamknięte’. Bardzo ciekawy tytuł!
Jednocześnie słyszę, że jednak wielu oglądaczy pieje z zachwytu… jak to zazwyczaj
Że też dotąd go nie widziałem, może dlatego, że jakoś nie przepadałem za Nicole Kidman, ale też za Tomem Cruise, choć obiektywnie oboje to charyzmatyczni aktorzy, o tak!
Jak Wam się ten film podoba, bo mi po pierwszej godzinie wciąż nie chce się spać
Thriller psychologiczny, super erotyczny i dialog magiczny… babsko-męski…
No, chyba coś dla mnie chyba wezmę jeszcze jedno piwko
A tak na marginesie, czy u Was też tak pioruńsko gorąco?
Siedzę już w samych majtkach, a mimo to zdarłbym z siebie skórę…
No może ten filmowy seks też trochę zadziałał – ale nie wiem na pewno
Szaleństwa Panny Ewy są świetne już dawno się tak nie ubawiłam, zresztą to przecież Makuszyński bardzo przyjemnie mi się oglądało (wersję filmową z Piotrem Fronczewskim).
Polecam.
_________________ The Hatter put his hands on his hips; his gaze was accusing. "You're not the same as you were before," he said. You were much more... muchier... you've lost your muchness," he finished, nodding as if that m ade perfect sense. :]
Ostatnio obejrzane filmy hmmm raczej sporo ich było, wymienię kilka, które mi się podobały Tak więc When in Rome, Dear John, Remember me, The bounty hunter, a ze starszych filmów to The Boondock Saints 1 i 2
Dołączył: 27 Paź 2007 Posty: 3372 Skąd: Wielkie Miasto
Wysłany: Nie Lip 18, 2010 22:20
W doborowym towarzystwie USA 2004 zajebiście pyszna komedia i – modki wyłączcie cenzurę- w ch** cholernie życiowa… radzę się przypatrzeć szalenie lubię Dennisa Quaida… przypomina mi trochę ulubionego Harissona Forda świetny aktor!
No i przy nim urosła Scarlett Johansson – przepiękna i nadzwyczaj sugestywnaaa
Tak od siebie, to b. mi się tu podoba naturalność – po 50-tce też chciałbym mieć takie dzieciaki… najpierw wspaniałego syna… ale wkrótce po nim jakąś ukochaną córeczkę tatusia! W sumie – jak oddać przyszłą córkę w ręce jakiegoś zgreda, to w jakieś czułe ręce, co nie ?
PS. zamierzamy jeszcze popkukać na Zakochanę Jedynkę: Szansę dla karierowicza
chyba coś tu jeszcze namieszam
"Chicago" Musical. Ale boski jest. Chociaż Rene nie wykazała się zbyt wielkim talentem wokalnym, to jest urocza, a Zeta-Jones drapieżna. Świetny sposób pojmowania świata, przez główną bohaterkę, jako musicalu, wiecznego przedstawienia, gry. Polecam. I zaskakujące zakończenie.
"Chicago" Musical. Ale boski jest. Chociaż Rene nie wykazała się zbyt wielkim talentem wokalnym, to jest urocza, a Zeta-Jones drapieżna. Świetny sposób pojmowania świata, przez główną bohaterkę, jako musicalu, wiecznego przedstawienia, gry. Polecam. I zaskakujące zakończenie.
dokładnie! mi się też podoba
_________________ "Kto ratuje jedno życie, ten jakby ratował cały świat."
Dołączył: 27 Paź 2007 Posty: 3372 Skąd: Wielkie Miasto
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 02:12
Ad napisał/a:
DO KIN NA INCEPCJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
nic wiecej pisac nie muszę
kto nie obejrzy wiele straci
to w takim razie, czy mogę liczyć, że się wybierzesz ze mną kolejny raz ?
kupię Ci Ad chrupki... a co pijesz najchętniej? jak to taki dobry film to mam chęć pogadać o tym...
przy jakiejś kolacyjce... no... wypowiedz się szczerze... zapraszam do zajebistego pubu!
sam w kinie dość dawno nie byłem, ale chętnie nadrobię zaległości - proszę mną pokierować
byłam na Incepcji i powiem tylko tyle, że to jeden z niewielu naprawdę dobrych filmów, które ostatnio obejrzałam. tzn. taki, przy którym można trochę pomyśleć, a nie tylko popatrzeć. i nawet Leo, za którym nie przepadam mnie aż tak bardzo nie raził :]
jedna rzecz mi się nie podobała, bo nieco za bardzo skupili się na przeżyciach głównego bohatera (trochę mi się tam w pewnym momencie dłużyła jedna scena xD), no i muzyka była stanowczo za głośno, ale to akurat pewnie wina kina. ale poza tym wszystko jak należy.
jak najbardziej warto pójść do kina. więcej nie napiszę, bo musiałabym zdradzić część fabuły
_________________ The Hatter put his hands on his hips; his gaze was accusing. "You're not the same as you were before," he said. You were much more... muchier... you've lost your muchness," he finished, nodding as if that m ade perfect sense. :]
Prestiż właśnie chciałam jeszcze raz obejrzeć, bo nie widziałam w całości. Ale właśnie kręcą mnie takie filmy. Jest jeszcze Iluzjonista. Również bardzo fajny, polecam. Ktoś zna coś takiego? Chodzi mi o filmy kostiumowe, ale z nie aż tak dawnej historii. Holmes'a już też widziałam... Wiecie o co chodzi...
_________________ Bądźcie szalonymi ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach